Szukaj na tym blogu

czwartek, 2 września 2010

CF98 vs. ulewa


Dnia 28 sierpnia, odbyły się na stadionie w Milanówku, kwalifikacje do zawodów MTBMX. Za raz po nich, swój koncert miała krakowska kapela CF98. Jak zawsze dali z siebie wszystko i genialnie brzmieli na żywo, ale niestety całą zabawę przerwał ulewny deszcz. Jednak mimo pecha z twarzy zespołu nie schodził uśmiech. Miałam okazję porozmawiać z nimi o tym niefortunnym zdarzeniu i o innych ciekawych rzeczach.

M: Ten rok 2010 możecie zaliczyć do udanego. Występ na Rock In Summer Festival, koncerty z Bad Religion, Billy Talent, The Subways, bardzo dobra I dojrzała płyta. Myślicie, że to może jeszcze bardziej otworzyć Wam drzwi do kariery?
CF98: Już nam otworzyło. Wiesz co, wiadomo że nadal chcielibyśmy robić to co robimy i rozwijać się, ale o takiej wielkiej karierze nie myślimy, bo wydaje mi się, że i tak dużo osiągnęliśmy tą płytą. Raczej spokojnie przyjmujemy to co się nam na drodze wydarza. Nie jesteśmy takimi ludźmi, którzy gonią tylko za karierą, ale na pewno ta płyta sprawiła, że jesteśmy bardziej rozpoznawalni, dzięki tekstom po polsku. Ludzie śpiewają na koncertach piosenki razem z nami, co jest bardzo budujące i wydaje mi się, że o to chodziło.
M: Wracając do śpiewania po polsku, wasze dwie poprzednie płyty są w całości w języku angielskim, a teraz nagraliście krążek w rodzimym języku. Czemu taka zmiana?
CF98:
Potrzebowaliśmy takiego odświeżenia, a jednocześnie eksperymentu, chcieliśmy spróbować własnych sił w naszym ojczystym języku. Nie wiedzieliśmy co z tego wyjdzie ale myślę, że to co dzieje się w tym roku, to jest dobre, wyszliśmy na przód, nie był to jakiś krok wstecz. Tak to widzimy.
M: Projekt okładki waszej płyty” Nic do stracenia” jest ciekawy. Czy niesie jakieś przesłanie?
CF98: W sumie tak, bo sama nazwa płyty mówi nic do stracenia. Mały chłopczyk stoi przed dużym krabem, ten chłopiec to chyba my, a krab to coś wielkiego przed nami, cała droga i świat. Walka z naszym niewidzialnym wrogiem, z naszymi słabościami, przeciwnościami losu, z którymi człowiek czasem przegrywa. Mimo wszystko walczy z nimi bo na tym polega życie, ta odwaga pozwala ci iść ciągle do przodu i robić nowe rzeczy. Nie siedzimy w czterech ścianach, nie czekamy na zbawienie, że coś fajnego się wydarzy, tylko przemy na przód. Właśnie o to chodzi w tej okładce, walka z góry skazana na niepowodzenie, ale jednak toczysz ją bo o to w tym wszystkim chodzi.
M: Graliście już dwa razy przed zespołem Billy Talent. Czy mieliście okazję spotkać się z chłopakami, porozmawiać z nimi?
CF98: Nie rozmawialiśmy jakoś za dużo. Generalnie było tylko cześć, cześć, fajnie gracie. Takie zespoły mają to do siebie, że codziennie spotykają inne kapele i tak naprawdę musielibyśmy spędzić z nimi jakąś imprezę, pojechać z nimi w trasę koncertową, zjeść wspólny obiad, żeby z nimi pogadać. Takie zespoły na próbach czy po nich, są tak zajęte i my też mamy co robić, że po prostu mijamy się z nimi. Na pewno są to sympatyczni, mili ludzi, uśmiechnięci, pozytywnie nastawieni, ale żeby tu mówić o zażyłości, czy wielkiej sympatii. Parę słów wymieniliśmy, zdjęcia porobiliśmy. Był to pozytywny kontakt.
M: Skąd nazwa waszego zespołu? Trochę tajemniczo brzmi, jak jakiś kod.
CF98: Jest to taki kod, jak są walizki i czterocyfrowe kody i cf98 jest to każda literka. Możesz też sobie zobaczyć na klawiaturze co jest pod 9 a co jest pod 8, ogólnie jest to cały skrót, który tylko my rozumiemy. Jest to tajemniczy kod, nie chcemy zdradzać co on oznacza, bo wtedy cała tajemniczość zostanie z nas obdarta. Jest to strasznie trudna nazwa, ani po polsku ani po angielsku. Pozostawiamy interpretację słuchaczom. Niech sobie podepną pod to co chcą, na przykład całkiem fajnie 98 albo mniej cenzuralnie ciągnij f*** 98. Tak poważnie polecamy sprawdzić tablicę Mendelejewa. Koniec kropka
M: Czyli coś związanego z chemią?
CF98: Nic nie powiem, to chodzi o to, żeby czytelnik sam to zbadał. To jest jak szukanie skarbu. Dostajesz wskazówki i szukasz.
M: Kiedy słyszycie słowo przyszłość, to jak ją sobie wyobrażacie dla waszego zespołu? Macie jakieś marzenia, cele?
CF98: Przyszłość widzimy w dobrych barwach, my ogólnie wszystko tak widzimy. Jak na przykład dziś nam deszcz pada, koncert tylko chwila moment. Normalnie ktoś inny by się załamał, powiedział ”o Jezu, nie zagrałem całego koncertu” ale spoko zagraliśmy tyle ile mogliśmy. Swoją przyszłość kreujemy tak naprawdę od paru lat wstecz, więc nasza przyszłość zaczyna się już dziś, właściwie będzie to kontynuacja tego co robimy i tego co kochamy robić. My kreujemy przyszłość ale ona zaczyna się już dzisiaj.
M: Nasza polska publika znana jest z niespożytej energii na koncertach. Czy zagranicą wasi fajni też entuzjastycznie odbierają wasze występy?
CF98: Nie ma znacznego podziału czy różnicy. Z tą polską płyta nie byliśmy jeszcze zagranicą, ale z poprzednimi byliśmy w Niemczech, na Słowacji, ludzie dobrze nas odbierali. Dużo osób odzywa się do nas z Rosji, jeszcze tam nie graliśmy ale widać, że nas skądś znają i chcą nas. Gdyby tylko nam na to urlopy pozwoliły, na pewno dużo gralibyśmy w Niemczech, we Francji, cały czas już się coś kręci. Mamy też fana w Japonii. Przyjechał na wycieczkę po Europie, zahaczył o Kraków specjalnie dla nas. Przywiózł nam masę prezentów z Japonii, słodycze, których w życiu na oczy nie widzieliśmy. Jeszcze jedna taka historia. Kiedyś nasza polska fanka na koncert przyniosła każdemu, ręcznie robione słoniki z modeliny. Wszyscy dostaliśmy po jednym w różnych kolorach. Widać, że ludzie nas lubią. Wyrazy sympatii są zarówno w Polsce jak i zagranicą.
M: A propos sympatycznych i śmieszny zdarzeń, czy przytrafiła Wam się jeszcze podobna historia?
CF98: Mnie poruszyło kiedyś, jak pojechaliśmy do chłopaków z Warszawy z zespoły Hands Resist. Jajco zrobił nam obiad, kotlety w kształcie serc, zrobił sernika z napisem CF98 z brzoskwinek, więc po prostu mnie to urzekło. Ale to nie były byle jakie kotlety, tylko w cieście kokosowym, wypasiony obiad. Wtedy musi się naprawdę chcieć i musi się kogoś lubić, aby urządzić coś tak miłego. Na każdym koncercie mamy dowody sympatii. Każdy chce z nami na piwo iść od pewnego czasu, więc po prostu nie nadążamy. Czasem na koncercie, jakbyśmy wypili to wszystko co proponują nam ludzie, to byśmy non stop chodzili narąbani. Więc dziś musimy wracać szybko do domu, bo inaczej nie dojedziemy przez tydzień( śmiech).
M: Macie jakieś plany aby zrobić karierę poza Polską, za granicą? Czy macie takie ambicje? Może w Japonii jeśli macie już tam fana
CF98: To znaczy, jakby się to wydarzyło to było by bardzo fajnie, ale póki co skupiamy się na polskim ogródku. Po to nagraliśmy płytę po polsku, żeby rozpowszechniać ją tu. Jak to się mówi cudze chwalicie, swojego nie znacie. Trzeba pokazać, że coś dzieje się w tym państwie. Wierzymy, że w Polsce na scenie, jest miejsce dla nas, więc nie myślimy takimi kategoriami, że zachód, zachód. Nie planujemy wypływać za granicę, a na pewno nie z płytą po polsku, a następną też pewnie nagramy w naszym języku.
M: Ale płyta po polsku też może być dobrze przyjęta.
CF98: Może być ale to jest bariera językowa mimo wszystko. Tak samo nie słuchasz kapeli czy piosenkarek, które śpiewają po rosyjsku, bo na przykład ja nie słucham. Po angielsku to tak. Bo angielski każdy rozumie, a te nasze słowackie języki są niekiedy ciężkie do zrozumienia. W takiej muzyce bardziej skupiasz się na tym, o czym ta dziewczyna śpiewa. Translator na googlach i tłumaczysz.
M: Dobrze, w takim razie dziękuję Wam bardzo za wywiad i życzę powodzenia dla waszego zespołu.

Wstęga została przecięta!

Muzolibra, wita wszystkich miłośników muzyki. Startuję z blogiem, na którym możecie czytań wywiady z ciekawymi polskimi artystami. Na razie jest to prowizoryczny blog, ale już od października powoli zacznie zamieniać się on w stronkę. Na początku zamieszczone będą wywiady ale z biegiem czasu możecie spodziewać się też recenzji płytowych i wrażeń z muzycznych eventów. Liczę na Wasze zainteresowanie Muzolibrą. Czekam na Was!
Pozdrawiam cieplutko, Musli:)