Szukaj na tym blogu

niedziela, 14 listopada 2010

Kosmiczne brzmienia



13 listopada w warszawskiej Progresji, odbył się koncert instrumentalnego zespołu, Tides From Nebula. Przed ich występem, rozmawiałam z gitarzystą "cebuli" Adamem Waleszyńskim.


Muzloibra: Po raz pierwszy usłyszałam Was w pruszkowskim MOK’u. Zagraliście po występach amatorskich zespołów i wow! Nagle każdy przestał rozmawiać, wszyscy usiedli na podłodze i zaczęli Was słuchać. Jak Wam się udaje w sekundę tak oczarować publiczność? Co składa się na taki sukces?
Adam Waleszyński: Po pierwsze nie wiem czy można nazwać to sukcesem. To znaczy, można, bo to jest dla nas osobisty, życiowy sukces, że ludzie przychodzą na nasze koncerty i słuchają naszej muzyki. Jeśli chodzi o muzykę, to jak się podoba to super! To jest niesamowite. To jest tak, że czujemy to co robimy i jest to bardzo szczere i zawsze jak gramy to są to szczere emocje, które są przez nas wyzwalane i te same szczere emocje wyzwalamy bezpośrednio w naszej muzyce. Ale to czy nam się udaje, to nie wiem, ale dzięki.
Muzolibra: Okładka waszej płyty” Aura”, jest pięknym projektem. Kto stoi za jej wykonaniem? Jakie niesie przesłanie?
Adam Waleszyński: Jako muzyka instrumentalna, szczególnego przesłania nie ma. Jedyne co my chcemy przesłać, to emocje. Chcieliśmy zawrzeć dużo emocji w okładce. Stworzył ją Helder Pedro, portugalski grafik i artysta, młody chłopak, który robi także okładki dla wielu innych zespołów z podobnych gatunków muzycznych, np. dla God Is An Astronaut, czy dla Jakob z Nowej Zelandii. Spodobały nam się jego prace, napisaliśmy do niego maila i tak się nawiązała współpraca.
Muzolibra: Będziecie chcieli jeszcze współpracować z tym artystą?
Adam Waleszyński: Jeśli chodzi o teraz, to już jakąś tam współprace prowadzimy ale jeszcze się nie zdecydowaliśmy czy to on będzie odpowiedzialny za okładkę do drugiego albumu.
Muzolibra: Jeśli chodzi o drugi album, czy uchylisz rąbka tajemnicy i powiesz coś o nim?
Adam Waleszyński: Nie. Jedyne co mogę powiedzieć to jest to to, że płyta jest już nagrana, jest już po masteringu, jest już gotowa, od trzech miesięcy mamy ją w rękach i jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego. I mogę jeszcze powiedzieć tyle, że płyta różni się od poprzedniej.
Muzolibra: Czyli będą niespodzianki?
Adam Waleszyński: Znaczy, czujemy że zrobiliśmy krok w przód. Nie zostaliśmy w miejscu, płyta jest bardziej przemyślana muzycznie, czujemy, że rozwinęliśmy się muzycznie jako zespół.
Muzolibra: Powoli wymykacie się poza Polskę, zagraliście sporo koncertów za granicą, a 16 listopada ruszacie w trasę europejską.
Adam Waleszyński: Dokładnie, wyruszamy na dwadzieścia kilka koncertów, cały miesiąc, 26 dni nie będzie nas w kraju. Jedziemy południem europy przez Włochy, do Portugalii i wracamy przez północną Europę przez Beneluks. Nie zahaczamy jedynie o wyspy i Skandynawię.
Muzolibra: Czy czujecie, że możecie zaistnieć i zrobić karierę poza Polską? Z muzyką instrumentalną jest łatwiej.
Adam Waleszyński: Tak, jest łatwiej, ponieważ nie ma wokalisty, który śpiewa po angielsku i ma słaby akcent i nie ma wokalisty, który śpiewa po polsku, więc jest łatwiej. Lepiej jest odebrać taką muzykę kiedy przekazujemy emocje, o których wspominałem, w samych dźwiękach.
Muzolibra: Nie mieliście nigdy ochoty aby wokal zabrzmiał w waszym zespole?
Adam Waleszyński: Mieliśmy. Jak założyliśmy zespół, przez parę miesięcy szukaliśmy wokalisty. Ale taki się nie znalazł. Przychodzili wokaliści, którzy oczywiście mieli doskonałe umiejętności, tylko że my się we czterech już doskonale rozumiemy i to jest taki można powiedzieć silny organizm. Jesteśmy czwórką przyjaciół, którzy absolutnie się rozumieją we wszystkim. My gramy we czterech i nagle przychodzi ktoś piąty, więc czuć było ten dystans. Stwierdziliśmy, że nie, chcemy iść do przodu, nie mogliśmy znaleźć nikogo odpowiedniego, zarówno pod względem wokalnym jak i pod względem osobistym. Nie to, że nie lubiliśmy tych ludzi, po prostu wiedzieliśmy, że między nami to jest to! No i tak poszło i myślę, że to działa.
Muzolibra: Jeśli jednak, któregoś razu będziecie mieli ochotę, żeby wokal się pojawił w waszym zespole, to z jakim piosenkarzem albo piosenkarką, chcielibyście współpracować?
Adam Waleszyński: Myślę, że każdy z nas wskazałby kogoś innego, każdy z nas ma swoich ulubionych wokalistów, których prawdopodobnie chciałby zaprosić. Jednak wiem, że kiedy jakiś wokalista pojawiłby się w naszym zespole, to nie gralibyśmy już jako Tides From Nebula, tylko byłby to inny zespół. Gralibyśmy w tym samym składzie, ale prawdopodobnie zmieniło by to podejście do granej muzyki, to jest zupełnie inny styl pracy. Każdy z nas grał już w zespołach, w których byli wokaliści. To jest zupełnie inna nauka jazdy.
Muzolibra: Tides From Nebula. Dosyć chwytliwa i oryginalna nazwa. Jak ona powstała?
Adam Waleszyński: Nasz basista, Przemek, siedział na wykładzie, nudnym wykładzie na uczelni i wymyślił Tides From, a nasz przyjaciel Maciet, który jeździ z nami w trasy i prowadzi tak jakby sklepik, wymyślił Nebula. Szukaliśmy nazwy, która pasowała by do muzyki, a jako że inspirowaliśmy się na pierwszej płycie i nadal się inspirujemy zjawiskami naturalnymi, środowiskiem, kosmosem, galaktyką i te dźwięki jakoby kojarzyły nam się z kosmicznymi dźwiękami, to tak zostało.
Muzolibra: Na stronie internetowej Progresji, jesteście opisani jako cebula. O co chodzi? Nebula- cebula?
Adam Waleszyński: Tak, tak, dokładnie chodzi o rym. Nawet na swoim sprzęcie mamy szablon wymalowany cebulek, żeby było wiadomo, że jest nasz. Jak się gdzieś gra koncerty i jest dużo kapel i stoi nieoznakowany sprzęt, to ktoś może się pomylić i zabrać. Mamy cebulki na sprzęcie, trzy litery TFN aby była pewność, że to my(śmiech).
Muzolibra: Jesteście bardzo młodym zespołem a z dnia na dzień liczba waszych sukcesów rośnie. Skąd w Was taka determinacja i chęć do progresu?
Adam Waleszyński: To jest właśnie to, że się rozumiemy. Jak coś robimy to po prostu trzeba robić to perfekcyjnie. Widząc, że nie dość, że muzyka nas kręci to idzie nam to coraz lepiej, to stwierdziliśmy, że po co marnować szansę. Jeśli szansa puka do nas do drzwi, za przeproszeniem, gryzie nas w tyłek, no to trudno nie odwrócić się i nie ugryźć tej szansy również, to było by głupotą. Rozwijamy się, pracujemy tak ciężko jak możemy, wkładamy w to całe serce , cały wolny czas.
Muzolibra: Jakie zespoły miały wpływ na brzmienie waszej muzyki?
Adam Waleszyński: Mamy zespoły, które słuchamy, nasze ulubione, które wszyscy lubimy. Ale każdy z nas ma swoje ukochane zespoły, takie, których nie słucha żaden z nas z pozostałych, w sensie ja np. uwielbiam kapelę Dredg, uwielbiam ekstremalną muzykę, matematyczno- hardcorową typu The Dillinger Escape Plan, nasz perkusista lubi Pendulum czy Faith No More, nasz basista słucha na co dzień ambientu, instrumentalnej muzyki totalnie minimalistycznej, a nasz gitarzysta Maciek lubi muzykę progresywną. Jednak są zespoły, które wszyscy uwielbiamy. Są to tzw. klasyki gatunku Isis, Pelikan, Tool, Dredg. Każdy z nas ma jakby jeden wspólny worek zespołów, którymi się inspirujemy. Wiadomo, że nie staramy się jakoś kopiować bo to nie o to chodzi, jednak jak jest coś fenomenalnego to trudno nie zwrócić na to uwagi.
Muzolibra: Nie było przez to zgrzytów w waszym zespole?
Adam Waleszyński: Nie, nigdy.
Muzolibra: Czyli jak jeden brat dogadujecie się w kwestiach muzyki?
Adam Waleszyński: To znaczy, wiadomo, że czasami w kwestiach muzycznych coś się nie podoba ale wtedy siedzimy i pracujemy jeszcze ciężej. Nigdy nie jest tak, że jeden się uprze i to musi tak być i koniec. Nie. Jeśli chodzi o robienie muzyki to staramy się aby była u nas demokracja, to musi się spodobać każdemu. Zwykle jest to tak, że ok., jeśli każdy ma ciary jak gramy, po plecach przechodzą to znaczy, że jest dobrze. Czasami, żeby do tego dojść, było tak, że siedzieliśmy 2 czy 3 miesiące nad fragmentem małego utworu. Czasami bywało tak, że utwór powstawał w czasie jednej próby. Takim utworem jest kawałek z pierwszej płyty It Takes More Than One Kind Of Telescope To See The Light, on powstał w trzy godziny. Wiedzieliśmy, że jest szybko, że jest dynamicznie, że jest bardzo dużo przestrzeni i poszło.
Muzolibra: Mieliście czasem momenty zwątpienia, żeby rzucić to wszystko i powiedzieć, nie to się nie uda!
Adam Waleszyński: Nie, nigdy.
Muzolibra: Co nowy rok przyniesie waszemu zespołowi?
Adam Waleszyński: Nowy rok przyniesie prawdopodobnie promocję nowej płyty, kolejne trasy koncertowe i jeszcze więcej ciężkiej pracy.

1 komentarz:

  1. No oby więcej takiej aktywności twórczej:D Blogspot daje rade pod względem możliwości, zapraszam też na mojego bloga, może upolityczniony trochę i uinformatyzowany pod względem treści ale polecam.
    http://swiat-czlowiek-toksyny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń