Szukaj na tym blogu

sobota, 1 stycznia 2011

Administratorr „Piosenki w kaftanie"


"Jam jest administrator, pan powierzchni wspólnych, władam tym co między podłogą a sufitem. Więc szanuj mnie, bo tylko ja drzwi ci otworzę, gdy na czworakach do domu swego wrócisz". Intro.

Administratorr to całkiem nowy projekt powstały w 2009 r. z inicjatywy Bartosza Marmola, który wcześniej grał w zespole Bajdegapke. Jego zamiarem, jak mniemam, było połączenia punkowych i buńczucznych tekstów z rockandrollowym i jazzowym brzmieniem. Wyszło garażowo i alternatywnie. W 2010 roku wytwórnia Jimmy Jazz Records wydała ich debiutancki krążek "Piosenki w kaftanie", a sam zespół wyruszył w trasę koncertową, by promować swój świeży materiał.

Owa płyta, pokazał mi , że pierwsze wrażenie może być bardzo mylne i krzywdzące. Zanim bowiem po nią sięgnęłam, weszłam na ich profil na Myspace i odsłuchałam piosenkę pod tytułem "Berliner". Pomyślałam: "Oho, następna Pidżama Porno zmieszana z Zabili Mi Żółwia, z Dezerterem no i wpływami ska". Tekst typowo buntowniczy, plus fascynacja niemieckim punkiem, z historycznym przekazem. Typowo punkowy schemat". Odniosłam wrażenie, że to już było, że jest to oklepane i kilka razy przeżute i wyplute do tej piosenki.

Aż w końcu zapoznałam się z całą płytą "Piosenki w kaftanie", choć i na tym etapie miałam obawy związane z kreatywnością kapeli. Bałam się, że wszystkie kawałki będą grane na przysłowiowe jedno kopyto, a pidżamowy styl ciągle będzie mnie prześladował. A jednak się pomyliłam. I to bardzo! Przy pierwszym przesłuchaniu płyty zwróciłam uwagę na energię kawałków. Czuć tu szaleństwo, ale rozsądne i umiejętnie oswojone. Słychać , że muzyka dla Panów nie jest pierwszyzną i wiedzą jak ją
tworzyć. W końcu, jak się okazuje, jest to skład doświadczonych i naprawdę dobrych muzyków. Jednak to tylko cząstka sukcesu płyty.

Mocną stroną "Piosenek w kaftanie" są teksty. Świetne, sprawnie napisane, zachęcają nas do własnych interpretacji. Ich autor, Bartosz Marmol, ma szczególną umiejętność pisania o rzeczach zwykłych, znanych nam już od dawna, w niebanalny sposób. Bawi się słowem i konwencją. Daje to ciekawy efekt, nie jest to miałkie i monotonne. Jedynie tekst do utworu "Szukaj mnie" należy do Edyty Geppert. Słyszeliśmy już setki piosenek o buncie, o znienawidzonym systemie i tak samo nielubianej polityce. To wszystko było, ale u Administratorra ma to świeżą formę. Tak więc chylę czoła przed Bartoszem Marmolem za pomysłowość i błyskotliwość.

Administratorr może pochwalić się również chwytliwymi i melodyjnymi brzmieniami. Jest na płycie kilka utworów, które moim zdaniem tworzą trzon i mocny punkt krążka. Piosenka "U Kopra Na Zabawie" to opowieść o typowej imprezie, a raczej o jej następstwach. Niby proste, ale jednak zaskakuje. Czym? Tym, że śpiewając o porannej pobudce i kacu gigancie, można znaleźć miejsce na sensowne i przenikliwe przemyślenia. Rozmyślania z punktu widzenia zapitego człowieka? Czemu nie? To też może mieć ręce i nogi. Plus proste, ale wdzięczne i sprawne brzmienie gitary elektrycznej i basowej. Świetne zgranie.

Inaczej jest z kawałkiem "Bezpłodny Bóg". Na początku powolne tempo instrumentów daje miejsce wokalowi, aby potem razem z nim się rozkręcić. Klimat piosenki i styl gry Administratorra w tej piosence ma nieco kultowskie zabarwienie.
W "Referacie Wilka" naprawdę ciekawie robi się od 1.20 minuty. Wyzwolona jest w tym fragmencie energia, która została zebrana z innych piosenek, tworząc apogeum rewelacyjnych brzmień. Najbardziej intrygujący kawałek całej płyty, bo mimo spokojnego początku, finisz jest godzien podziwu.

"Polityczna Zagłada" jest utworem promującym płytę. Pierwsza rzeczą, która zwróciła moją uwagę , jest idealne zgranie się gitary z perkusją. Żaden z tych instrumentów nie dominuje i nie zagłusza tego drugiego, co daje harmonię całości. Piosenka mimo przejmującego tekstu, jest jedną ze spokojniejszych na krążku.
"Szukaj Mnie" z repertuaru Edyty Gepert jest utworem zamykającym "Piosenki W Kaftanie". Od szalonego startu, do wyciszającej mety. Utwór jest ciekawie zaaranżowany w bluesowych klimatach.

Zespół ma w sobie potencjał i czuję, że jeśli się postarają, mają szansę wypłynąć na głębokie wody. Chciałabym usłyszeć kiedyś kilka kawałków Administratorra w radiu, albo w telewizji, mieć świadomość, że im się udało. Owszem, wydanie płyty, dobrej płyty, już jest sukcesem, ale trzeba wypchnąć z undergroundu coś wartościowego, zrobić miejsce na naszej rodzimej scenie muzycznej fajnym projektom.

Moja ocena to 3/5. Zastanawiałam się czy nie dodać jeszcze pół punktu, ale nie chcę, żeby Panowie obrośli w piórka, bo liczę, że następny krążek będzie jeszcze lepszy.


Recenzja należy do portalu RockMagazyn.pl
http://www.rockmagazyn.pl/recenzja/384,administratorr-piosenki-w-kaftanie.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz