Szukaj na tym blogu

środa, 29 grudnia 2010

Billy Talent: Billy Talent III- recenzja płyty



Wspaniała czwórka po raz kolejny pokazuje klasę i prestiż. Przed Wami Billy Talent!
To już trzecia płyta kanadyjskiej kapeli Billy Talent. Warto zaznaczyć, że trzecia pod nazwą Billy Talent, czwarta studyjna. Pierwszy krążek nagrali jako Pezz. Przyznam, że to najbardziej dojrzały album. Poprzednie krążki miały w sobie młodzieńczą zadziorność, dawały solidny zastrzyk energii, a kto chociaż trochę nie pokręcił głową w rytm ich muzyki, od razu uważany był za sztywniaka. Billy Talent III też ma w sobie energię, ale nie tę samą, nie jest ona już tak spontaniczna i chaotyczna. Została jakby ugłaskana. Panowie też sprawiają wrażenie poskromionych, całokształt wydaje się bardziej przemyślany.

Trudno jest mi ocenić, czy to dobrze. Z jednej strony tak, bo niestety chłopaki mają już swoje lata, nie są nastolatkami, którzy lansują się w podciągniętych skarpetkach do kolan, w brudnych i przetartych trampkach czy z deską pod stopami. Nagrali coś, co jest adekwatne do ich wieku, ich dojrzałości emocjonalnej i estetycznej. Oczywiście, nie stali się sztywniakami, którzy chodzą w garniturach oraz pantoflach. Nadal dają czadu na scenie, która kipi od pozytywnej energii. Jednak popatrzmy na to też z drugiej strony. Osobiście tęsknię za dawnymi, spontanicznymi utworami bandu. Możecie mi zarzucić, że jak to, przecież nadal łoją nieźle tyłki, jednak nie. Coś z nich uleciało. Coś, co nadawało im całej magii.

Nie ma co jednak narzekać, bo Billy Talent III to mimo wszystko kawał dobrej roboty, na najwyższym poziomie. Każdy fan doceni nowe dzieło bandu, a także ci, którzy o zespole nigdy nie słyszeli, mogą w płycie się rozkochać.

Chciałabym wyróżnić kilka piosenek, które szczególnie podbiły moje serce.

Rustet From The Rain - czuć tu pasję i pozytywne wibracje. Wielki plus za wspaniałe gitarowe riffy oraz solówki, sprawne przejścia. Piosenka jest na najwyższym poziomie i pokazuje, że panowie mają doświadczenie. Wiedzą co i jak grać, aby całość wyszła rewelacyjnie. Chcę też pochwalić wokal Benjamina Kowalewicza, który idealnie dopasowuje się do instrumentów. Brzmi fenomenalnie. I oczywiście piękny klip.

Diamond On A Landmine - piękna i poetycka piosenka o miłości, samotności czy potrzebie bliskości drugiego człowieka. O tym, jak ciężko jest utrzymać przy sobie ukochaną osobę i jak bardzo trzeba się starać o jej miłość. Mój ulubiony utwór z całego krążka, który pieści zmysły.

Turn Your Back - utwór nagrany z zespołem Anti-Flag. Tekst piosenki mówi o problemach na świecie, o sytuacji w polityce i sprzeciwia się panującym zasadom przyjętych przez ludzi. Piosenka premierę miała wcześniej niż krążek, ale i tak została na nim umieszczona.

Saint Veronica
- bardzo ją lubię za to, że czuć tu starą, dobrą energię Billy Talent i za świetnie nakręcony teledysk, który - nie da się ukryć - jest bardzo dziwaczny. Jak to się mówi po angielsku, creepy.

Nie skazuje w ten sposób reszty kawałków na odrzucenie, absolutnie. One też są rewelacyjne, jednak ta wspaniała czwórka tworzy trzon krążka. Nie wyobrażam go sobie bez tych piosenek. Rewelacyjne jest to, że chłopaki w tak piękny, rewelacyjny i płynny sposób grają na instrumentach. Natomiast oryginalny wokal Bena działa hipnotyzująco, wręcz jak narkotyk.

Na koniec chcę Was przekonać do dwóch rzeczy. Jeśli nie przesłuchaliście tej płyty, to zróbcie to obowiązkowo! Opłaca się. Druga kwestia dotyczy koncertu. Jeśli ktoś z Was nie był na żadnym ich występie, to kiedy tylko przyjadą do Polski - idźcie koniecznie. Billy Talent na żywo to bezcenne doświadczenie.

Tracklista:

1. Devil on My Shoulder
2. Rusted From The Rain
3. Saint Veronika
4. Tears Into Wine
5. White Sparrows
6. Pocketful of Dreams
7. The Dead Can′t Testify
8. Diamond on a Landmine
9. Turn Your Back
10. Sudden Movements
11. Definition of Destiny
12. Bloody Nails and Broken Hearts


Recenzja należy do portalu StacjaKultura.pl
http://stacjakultura.pl/7,38,17153,Billy_Talent_Billy_Talent_III_recenzja_plyty,artykul.html



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz